Veronica Roth - Seria Divergent (polski tytuł: Niezgodna)

Po raz pierwszy sięgnęłam po tą serię ładnych 5-6 lat temu, zachęcona rozreklamowaniem jej jako podobnej do Igrzysk Śmierci. Nie pamiętam dobrze jakie miałam wtedy wrażenia z lektury, jedynie, że sam pomysł stworzenia świata podzielonego na frakcje oraz postaci Tris i Tobiasa do mnie przemówiły na tyle, że skłoniły do pewnych przemyśleń na temat mojej własnej odwagi życiowej. Kilka lat później jestem już trochę inną osobą i ma to duży wpływ na odbiór lektury.

Pierwsza część serii jest jak najbardziej do polecenia, akcja dzieje się wartko, utożsamiamy się trochę z Tris, która walczy ze sobą, jest z jednej strony niepewna, nie wie czy dobrze wybrała, próbuje odnaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości, niż ta, do której przywykła. Z drugiej strony, adaptuje się szybko, zaczyna wierzyć w swoją odwagę i pokazuje, że ma zadatki na prawdziwego bohatera serii przygodowej. Tobias jest przy tym trochę tajemniczym, skrytym bohaterem, który niezmiennie stawia Tris – nieopierzonej szesnastolatce - dokładnie takie wyzwania, jakich ona potrzebuje by dorosnąć i uświadomić sobie swoją wartość. Sam przy tym, mając zaledwie osiemnaście lat, wydaje się trochę wykraczać dojrzałością i powagą poza swój wiek, ale nie jest też pozbawiony obaw i kompleksów. Na pewno jest postacią, która może zaimponować nastoletniej dziewczynie – a taka była idea autorki.

W tle rodzącego się uczucia i docierania się dwóch nastolatków mamy zarysowany interesujący krajobraz dystopijnego świata, w którym to, co mówi twoja frakcja ma być ważniejsze niż twoje własne poglądy czy rodzina. Ludzie są podzieleni zgodnie z przynależnością zdefiniowaną poprzez jednostronny test, mają wybór co do drogi, którą pójdą w życiu, ale tak naprawdę, ze względu na ograniczoność dostępnych opcji, nie mają go prawie wcale.

Kolejne części niestety nie utrzymują poziomu. O ile w drugiej nadal mamy trochę ciekawych wydarzeń, gdy społeczeństwo próbuje zaadaptować się do nowego porządku, zaogniając tak naprawdę kolejne konflikty, o tyle w trzeciej mamy kalkę historii opowiedzianej do tej pory. Doceniam, że ma to istotny wydźwięk - ma na celu pokazać naturę ludzką, która z założenia jest pełna wad i ułomności. Bez względu na to kto stoi u władzy i gdzie rozgrywają się wydarzenia, każde społeczeństwo w końcu zaczyna budować drogę do samodekstrukcji. Mam natomiast wrażenie, że wszystko dookoła tego (dobrego skądinąd) pomysłu zostało zrealizowane pospiesznie, bez polotu, bez dobrego pióra, trochę na siłę.

Tris staje się postacią tragiczną, pokazuje, że jednak jest niedojrzałą nastolatką, która nie radzi sobie z żałobą i podejmuje wybory bazujące na poczuciu winy. Jest to jak najbardziej naturalny tor rozwoju bohatera w takim wieku, jednakże sposób, w jaki zostaje zarysowana jako postać powoduje, że w tym momencie lektura powoli zaczyna nużyć. Apogeum następuje czytając nastą scenę, w której Tris i Tobias okazują sobie czułości. Lubię lektury, w których jest silnie zarysowany aspekt psychologiczny i uczuciowy bohaterów. Tutaj niestety są one bardzo płytkie. Można debatować, że w przypadku miłości nastolatków tak właśnie często wyglądają ich relacje, ale mimo tego nie sądzę, by tak duża powtarzalność i powierzchowność miała walory dla czytelnika, nawet jeśli szuka lekkiej lektury. Potwierdzeniem tego wrażenia jest ostatnia część serii, w której narracja została podzielona naprzemiennie między dwóch bohaterów. Niestety czytając kolejne rozdziały, gdyby nie sugestia w tytule kto jest narratorem, trudno byłoby rozpoznać jakiekolwiek różnice dzielące bohaterów, ponieważ mówią dokładnie tym samym językiem. Stawiam tutaj na winę autorki, która nie stworzyła postaci na tyle wyróżniających się, by zabieg rozłączenia narracji miał w tym przypadku sens. Kilkukrotnie musiałam cofać się parę stron wstecz, żeby sprawdzić, kto jest w tej chwili narratorem, tak bardzo postaci z pierszej częśći serii stały się niewyraźne w kolejnych.

Pamiętam oczywiście, że jest to trylogia przeznaczona dla nastolatków/młodych dorosłych. Ja byłam takim młodym dorosłym, gdy czytałam ją po raz pierwszy i myślę, że do takiej grupy docelowej ma szansę trafić. Będąc jednakże parę lat starsza i dojrzalsza wymęczyłam się czytają trzecią część do końca.










*Trylogię czytałam w oryginale.




Komentarze

Popularne posty